Moje zdjęcie
Gdańsk, Poland
Jestem krakowianką mieszkającą w Gdańsku.Mam trójkę już dorosłych dzieciaków, siedzę sobie w domu i z zamiłowania prowadzę dom. Bardzo lubię piec pyszne ciasta i ciasteczka, robię bizuterię, decoupage .Uwielbiam robić zdjęcia i pracować na działce. Moim pupilkiem i psim przyjacielem jest mój cudowny pies.

MÓJ SKLEP

MÓJ  SKLEP
Moja strona internetowa-proszę kliknąć na obrazek

Moja strona na facebooku

Moja strona na facebooku
MUFFIS

piątek, 11 stycznia 2013

Wyzwanie foto dzień 5

Dzisiejszy temat wyzwania to - WADA.
Oj, zapewnie mam dużo wad, a jedną z nich jest -nadopiekuńczość.
Mam już 3 dorosłych dzieci- 28 lat/syn/,26 i 24 lat/córki/ .
Ale dla mnie pozostaną zawsze dziećmi, zawsze się o nich martwię, myślę i troszczę.
Czasem może za dużo. Dwoje z nich syn i młodsza córka mieszkają jeszcze z nami.
Jak gdzieś wychodzą, zawsze daję im jakieś rady, nie mogę spać jak gdzieś idą na imprezę, chociaż wiem gdzie i z kim, zasypiam dopiero po ich powrocie. Nie myślcie , że ich prześladuję jakimiś telefonami czy ciągle coś ględzę. Nie, to nie tak. Ale rady czasem daję , chociaż oni zawsze mówią - mamuś przecież wiesz że my wszystko wiemy, uważamy na drodze / to jak jadą samochodem/, ale ja im mówię - wiem że wiecie ale mama zawsze musi wam przypomnieć na wszelki wypadek.
Może jestem nadopiekuńcza, ale wiem że i tak mnie kochają :)
A u mnie dzisiaj od  rana śnieżyca- chyba zima sobie przypomniała, że to przecież styczeń.
A mnie gardziołko juz przechodzi, ale głowa nie chce  :(
Miłego dnia.


18 komentarzy:

  1. Ach te mamy;)
    zdjecie fajne, a w centralnej polsce swieci słonko:)
    słoneczne pozdrowienia;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypomina mi to obraz mojej mamy :) I mimo że zawsze mnie to denerwuje, to kiedy myślę o tym że będę mieć swoje dzieci, to chyba będę się denerwować i martwić o nie podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno tak będzie, to juz tak jest u mam.

      Usuń
  3. Hehe to jest już chyba taka wada większości mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadopiekuńczość to też moja bolączka! Moja córcia ma dopiero 10 lat, a ja już się zamartwiam , co będzie gdy będzie chciała na imprezkę wyjść. Ale pozwalam dziecku żyć samodzielnie. Ale strach we mnie siedzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajk jest, dzieci maja swoje życie, ale my zawsze czuwamy :)

      Usuń
  5. Dokładnie, wszystkie matki to mają. W większym lub mniejszym stopniu :))) Fajna fotografia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja chyba też jestem nadopiekuńcza. Nawet w stosunku do męża, to co będzie jak pojawi się bobas! O rany julek!

    U mnie w nocy była śnieżyca, a dziś wielki mróz ^^ aż się nie chce z domu wychodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Każdy kocha po swojemu, więc nie zarzucaj sobie nadopiekuńczości. Dzieci pewnie się przyzwyczaiły, ale pewnie dla Ciebie to męczące. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci sie przyzwyczaiły, a ja juz taka jestem, więc mnie to nie meczy :)

      Usuń
  8. Mam podobnie z Babcia. I chociaz kiedys bylo to meczace, dzis ja bardziej rozumiem i mysle, ze to na swoj sposob mile. Dlatego aby uszanowac jej nerwy staram sie wracac o czasie, albo dzwonic :) wiec pewne wady mozna zamienic w zalety, w zaleznosci od punktu widzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja mama też zawsze taka była. Przeszło jej dopiero, jak się wyprowadziłam. ;-)
    Cudowne zdjęcie - takie ciepło od Was bije!
    Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. moja mama najczęściej mi nie okazywała takich uczuć ... tylko tata ...
    ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudne zdjęcie. A nadopiekuńczość... to nie wada tylko upierdliwa cecha ;) Pewnie też ją mam/będę miała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. upierdliwa cecha - trafione w sedno :)

      Usuń
  12. to tak jak moja mama :) a ja mam to pewnie przed soba

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurczę jak bym czytała o swojej mamie ;)
    Z doświadczenia wiem, że czasami matczyna nadopiekuńczość może zmienić dziecka życie z prowadzonego gorszego na lepsze, mimo tego że to dziecko uważało, że matka robi mu jedną paskudną rzecz. Dopiero z czasem zaczynamy doceniać, to co zrobiła i dziękujemy jej za tą opiekuńczość. Nadopiekuńczości nigdy za wiele ;)

    OdpowiedzUsuń